Coraz krótsze życie nowych wyrobów. Kto na tym zyskuje?

Kup, zużyj, wyrzuć... i kup nowy. Coraz krótsze życie oryginalnych produktów

Produkty, których używamy żyją coraz krócej. To nie przypadek, ale celowe działanie, które koncernom pozwala zwielokrotnić zyski, a krajowym gospodarkom nabierać raz za razem większej prędkości. Tylko, bądź ta droga nie prowadzi prosto w przepaść?

Coraz więcej produktów służy nam krócej niż dawniej. Telewizor działa tylko kilka, zamiast kilkunastu lat. Pralka psuje się już na 3-4 latach, choć urządzenie używany przez naszych rodziny często działa do dziś. Bateria w laptopie nie zaakceptować nadaje się do użytku zwykle tuż po okresie gwarancji. Jednak bywa jak i również gorzej. W niektórych sprzętach baterii zupełnie nie można wymienić. Trzeba kupić nowy schemat.

Badania

Niemal jakikolwiek z nas spotkał się z tym, że obecnie tworzone produkty żyją krótko. Niestety, to nie przypadek, natomiast celowe działanie producentów. Ten wniosek ze swoich badań wysnuli niedawno niemieccy naukowcy z Öko-Institut oraz Uniwersytetu Bonn. Dowiedli, że wytwórce celowo tworzą taki ekwipunek, w którym tuż według okresie gwarancji awarii jest poddawana zwykle jeden, ale zbyt to najdroższy element. Jego wymiana i naprawa to koszt porównywalny do nabycia nowego modelu.

Dostają kredyt na samochód bez zdolności. Czy Ameryka hoduje nową bańkę?

Z badania wynika, że przy 2004 roku 70 proc. notebooków było wymienianych z powodu chęci posiadania świeżego sprzętu. Przez dekadę ów liczba spadła o 25 proc. Zatem już w mniejszym stopniu niż połowa klientów kupowała, bo chciała mieć np. lepszą kartę graficzną, czy procesor. Większość była zmuszona do zakupu, bo pierwotnego laptop się zepsuł.

Jak to działa?

To zjawisko to "planned obsolescence", czyli planowane postarzanie produktów. Na czym to opiera się? Producenci tworzą produkty, które mają z góry założony i ograniczony czas użytkowania. Według nim sprzęt nadaje się już tylko na śmietnik, bo jego naprawa wydaje się nieopłacalna. Rola konsumenta ogranicza się do zakupu, pośpiesznego zużycia i wyrzucenia produktu, a następnie kupienia następnego. Taka strategia pozwala na zwiększenie produkcji, sprzedaży, natomiast więc i zysków.

Marcin Piętka, elektronik jak i również informatyk, który od wielu lat przygląda się temu zjawisku przekonuje, że "koncerny umyślnie konstruują gorsze urządzenia, aby owe ulegały awarii". Przekonuje, hdy nawet zatrudniają inżynierów, jakich zadaniem jest zaprojektowanie "słabych ogniw" urządzeń, które według pewnym czasie zepsują ekwipunek.

- Im nagminniej urządzenia będą się psuły, tym częściej klient zostanie kupował kolejne, nowe modele. I o to rozchodzi, aby klient jak najwięcej kupował a producent, jakim sposobem najwięcej zarabiał. Głównym celem korporacji jest przecież zarabianie pieniędzy, a nie sporządzanie urządzeń o możliwie rozległej żywotności - tłumaczy Marcin Piętka.

Najważniejszy zysk

Mateusz Nowak, ekspert nowych technologii z Spider's Web dodaje, że zmniejszona czas funkcjonowania elektroniki wynika też wraz z zakazu stosowania w produkowaniu cyny zawierającej ołów.

- Bezołowiowa cyna ciągle charakteryzuje się mniejszą odpornością i wytrzymałością, co powoduje, iż urządzenia elektroniczne są podatniejsze na uszkodzenia - zaznacza Mateusz Nowak.

Cztery powody, dla jakich Nike zdominuje rynek

Jego zdaniem koncerny zarabiają nie tylko za zakupach grupowych, że ofiarując upośledzony sprzęt częściej zwabiają klientów do sklepów, ale również na naprawach przy autoryzowanych serwisach. - Jak na przykład inaczej tłumaczyć brak obecności w niektórych modelach samochodów bagnetu do mierzenia poziomu oleju w silniku? Klient chcący sprawdzić olej powinien odwiedzi serwis, a w tym miejscu pracownicy zawsze znajdą trochę do naprawy lub wymiany, jak nie filtry, to inne zużywające się elementy - twierdzi Nowak.

Na co uważać?

Marcin Piętka uważa, że nabywcy mogą poprzez rozsądne oferty bronić się przed strategią postarzania produktów. Radzi, aby dokonywać ich tylko wtedy, gdy ich naprawdę potrzebujemy. Ważne jest też, żeby starannie je wybrać.

- Przed zakupem powinno się poszukać informacji o wybranym produkcie np. na specjalistycznych preclach, czy też poprosić o opinię znajomego, który wydaje się być lepiej zorientowany. Niewątpliwie nie zaakceptować należy kierować się opiniami sprzedawców, szczególnie w ogromnych hipermarketach elektronicznych. Trzeba pamiętać, że dostają prowizję od momentu sprzedanego produktu konkretnej modele - mówi Piętka jak i również radzi, unikać urządzeń "nierozbieralnych", czyli z wbudowanym akumulatorem.

- A poprzednio zakupem drukarki warto sprawdzić ceny tuszy lub tonerów, a także to, lub sprzęt obsługuje tańsze zamienniki - dodaje.

Droga donikąd?

Planowane postarzanie produktów jest podstawą przyrostu gospodarczego w zachodnim kuli ziemskiej. Ten wzrost jest stał się tym, czego wszyscy pożądają. Odpowiednikiem narodowego sukcesu, miernikiem skuteczności władzy.

Profesor ekonomii na Uniwersytecie w Paryżu Serge Latouche w obrazującym zjawisko "planned obsolescence" filmie dokumentalnym "Spisek żarówkowy" stwierdza, że współczesne gospodarki tworzą, nie na to, aby zaspokoić wymagania, ale po to, aby produkować.

Bułgarskie wina wciąż bezkonkurencyjne. Królują u nas od okresów PRL-u

- Produkcja ma rosnąć bez umiaru. Konstruujemy potrzebę konsumpcji, która także rośnie bez granic. Korzysta się z trzech przyrządów: reklamy, planowanego postarzania produktów oraz kredytów bankowych a mianowicie uważa prof. Serge Latouche.

Nic więc dziwnego, iż życie wielu współczesnych osób przypomina następujący schemat: przeprowadzają pracę, której nie lubią, po to, aby kupić na kredyt rzeczy, wskazane jest nie potrzebują, usiłując zaimponować tym, których nie szanują.

Jednak to popycha gospodarkę. Daje miejsca pracy. Pozwala stale popychać rzeczywistość do przodu. Pytanie: którym kosztem? Zdaniem Latouche'a jak i również ekologów koszty dla otoczenia naturalnego są ogromne.

Bezmyślna konsumpcja

Bohdan Pękacki z Greenpeace twierdzi, iż zarówno "napędzanie koniunktury", jak i "wzrost gospodarczy" to ekonomiczne pustosłowie.

- W rzeczywistości to przerzucanie kosztów i odpowiedzialności. Prawodawcy nie uznają tego zbyt istotny problem, ponieważ przede wszystkim koszty ponosi środowisko, które nie głosuje, a po drugie dochody producentów rosną. Konsumentom z kolei wydaje się, hdy nowy telefon co r., to wspaniała rzecz a mianowicie mówi Bohdan Pękacki i dodaje, że mało jaki myśli o tym, jak dzieje się ze sprzętem, który wyrzucamy.

Kto odpowiada?

- Większość z nas nie zdaje sobie sprawę, że gigantycznym składowiskiem elektrośmieci jest m. in. Ghana. Dokąd, często nielegalnie i pod pozorem "recyklingu", wywożone są całe tony zużytej elektroniki z Europy, czy USA - twierdzi Pękacki i podkreśla, że kłopot jest podwójny, a proponowane postarzanie produktów, to wyłącznie jedna strona medalu.

Jego zdaniem drugą jest brak globalnego systemu recyklingu oraz to, że wytwórce nie biorą odpowiedzialności zbytnio "całe życie" sprzedanego sprzętu: od fabryki po wysypisko śmieci. - Przerzucanie całkowitej odpowiedzialności na konsumentów, w czasie gdy producenci swoją aktywność ograniczają jedynie do zarabiania pieniędzy nie rozwiąże kłopotów - dodaje.

Autostrady bez bramek? «Nie ważne jest, żeby ludzie klęli z powodu korków» Informacje