Pytamy inwestorów, którzy odnieśli sukces: czy teraz boisz się giełdy?

Category: Będziesz Mógł
17 lutego 2021

Strach jest obecnym słoniem w pokoju, jeśli chodzi o inwestowanie. Doświadczeni inwestorzy opowiedzą Ci, jak sobie radzą ze swoimi.

Niedawna wyprzedaż na giełdzie wskazuje, że wielu inwestorów stara się o ochronę. Czemu nie? Po tym, jak rynki osiągnęły szczyt w marcu w odpowiedzi na pandemię COVID-19, a kilka miesięcy później osiągnęły nowe szczyty, inwestorzy nie mają już pewności, że mogą przewidzieć, co będzie dalej. (Oczywiście nikt nigdy nie wie, ale to nie znaczy, że ludzie nie próbują zgadywać).

Czy boisz się swoich inwestycji? Zastanawiasz się, czy powinieneś czerpać zyski teraz, czy utrzymywać je przez dłuższy czas? A jeśli się mylisz? Z pewnością nie chcesz stracić pieniędzy, ale nie chcesz też przegapić kolejnego wzrostu na rynku.

Zapytaliśmy trzech odnoszących sukcesy inwestorów – i współpracowników Motley Fool – czy boją się obecnego rynku, a jeśli tak, to co zamierzają z tym zrobić. Miejmy nadzieję, że możesz użyć ich mądrości, aby zachować spokój i skupić się na swojej długoterminowej strategii inwestycyjnej, która w końcu jest sposobem, w jaki ostatecznie tworzy się długoterminowe bogactwo.

Źródło obrazu: Getty Images.

Stale odporny rynek minimalizuje niepokój

Rich Smith : Po prawie ćwierć wieku inwestowania na giełdzie przeżyłem rok 2000, bańkę internetową (i jej pęknięcie), kryzys finansowy lat 2007-2008, a teraz pandemię COVID-19 . Pomimo tych wszystkich kryzysów widziałem, jak indeksy Dow Jones Industrial Average i S&P 500 zyskują na wartości czterokrotnie, a Nasdaq prawie ośmiokrotnie.

Więc boję się giełdy? Nie. Jestem naprawdę zdumiony jego odpornością – ponieważ cztery ogromne kryzysy spowodowały, że giełda jest warta cztery razy więcej niż była warta, gdy zaczynałem inwestować.

Nie zrozum mnie źle. Przy niedawnej cenie ponad 29-krotności zysków kroczących, indeks S&P 500 jest wyceniany tylko kilka razy w ciągu ostatnich 150 lat. W tej chwili widzę wiele akcji tak zawyżonych, że nie dotknąłbym ich przysłowiowym 10-stopowym tyczkiem. Widzę również akcje sprzedawane za dwucyfrowe wielokrotności do sprzedaży , kiedy wolałbym kupować akcje, handlując jednocyfrowymi wielokrotnościami zysków .

Jednocześnie jednak nie mogę nie zauważyć, że wszystkie momenty, w których rynek osiągał wyceny podobne do dzisiejszych, miały miejsce podczas mojego życia inwestycyjnego. (Po raz pierwszy indeks S&P 500 przekroczył 29-krotność zarobków podczas wspomnianej bańki internetowej). A to, czego nauczyłem się z tamtych czasów oczywistej PRZEGLĄDANIA, jest następujące:

  1. Rynki akcji są zawyżone. Ostatecznie zawyżone ceny rynki sprzedają się – ale nie ma sposobu, aby wiedzieć, kiedy to się stanie ani jak może dojść do zawyżenia ceny na rynku, zanim się sprzeda.
  2. Nawet jeśli rynek jako całość jest zawyżony, nadal można znaleźć okazjonalne okazyjne akcje, które zostały przeoczone. Kup te akcje, a będziesz mógł pozostać zainwestowany i mieć pewność, że kiedy wszystko się rozpadnie, przynajmniej twoje akcje nie spadną tak bardzo, jak wszystkich innych.I wreszcie, gdy nadejdzie wyprzedaż, będziesz mieć możliwość przeniesienia swoich inwestycji do spółek o jeszcze lepszej jakości po bardzo atrakcyjnych cenach.Krótko mówiąc, nie, nie boję się giełdy. Ale jestem trochę niecierpliwa, czekając, aż pojawią się te lepsze okazje.

    Źródło obrazu: Getty Images.

    Strach jest twoim przyjacielem, ponieważ możliwości rynkowe są liczne

    Keith Noonan : Łatwo jest zbadać obecną sytuację na giełdzie i znaleźć powody do niepokoju. Nawet po niedawnym okresie wyprzedaży indeks S&P 500 wzrósł o około 5% w stosunku do obrotów w 2020 roku. Indeks Nasdaq, wymagający dużej technologii, zyskał około 25% na tym samym odcinku – wszystko to w ciągu roku, który był świadkiem bezprecedensowego spowolnienia gospodarczego i nadal zapowiada więcej czynników stresogennych.

    Połączenie wielu czynników, w tym stabilnych wyników wielu firm technologicznych oraz intensywnych środków stymulacyjnych ze strony Banku Rezerw Federalnych Stanów Zjednoczonych oraz innych banków centralnych i rządów na całym świecie, pomogło akcjom osiągać zaskakująco dobre wyniki w trudnych warunkach. Mimo to produkt krajowy brutto w USA spadł w ubiegłym kwartale o rekordowe 32,9% rocznie i istnieją oznaki wskazujące na to, że krótkoterminowe wyniki będą nadal skaliste. Dodaj to, co zapowiada się na jeden z najbardziej kontrowersyjnych sezonów wyborczych w historii kraju, a jest mnóstwo materiałów do stworzenia futerału niedźwiedzia.

    Ale nie boję się giełdy ani kupowania akcji. Obecnie nazwa gry to „niepewność i to potencjalnie przepis na wyprzedaże. To aksjomat, że rynek nienawidzi niepewności, ale długoterminowi inwestorzy często mogą wykorzystać strach na swoją korzyść. Jak napisał kiedyś Warren Buffett: „Powszechny strach jest twoim przyjacielem jako inwestorem, ponieważ służy do okazyjnych zakupów.

    Jak radzę sobie z rynkiem? Moją obecną strategią jest trzymanie trochę gotówki na marginesie, jednocześnie kontynuując inwestowanie w obiecujące spółki o małej kapitalizacji, które już widziały, jak ich wyceny spadły na skutek pandemii koronawirusa. Akcje spółek o małej kapitalizacji historycznie radziły sobie lepiej niż duże kapitały po odbiciu się od recesji i spodziewam się, że niektóre spółki w tej kategorii nadal prezentują atrakcyjną wartość i są przygotowane do skorzystania z silnych, długoterminowych wiatrów.

    Obserwowanie spadku wartości twojego portfela jest zwykle bolesne, ale nadal kupuję i będę traktować potencjalny krach na rynku jako okazję do budowania pozycji w firmach o obiecujących perspektywach. Katalizatorów krachu w niezbyt odległej przyszłości jest wiele, ale skupiam się na długoterminowym wzroście.

    Źródło obrazu: Getty Images.

    Przygotowanie do emerytury przebija wszelki strach

    Barbara Eisner Bayer : Boję się wielu rzeczy: zmian klimatycznych, niedźwiedzi i lejów krasowych. Ale giełda? Nie tak bardzo. A może powinienem, ponieważ zbliżam się do emerytury i dlatego nie mam tyle czasu na odbudowę portfela, jeśli nastąpi katastrofalny krach na giełdzie.

    Co takiego zrobiłem, co mnie uspokaja? Zbudowałem portfel emerytalny, który, jak sądzę, może wytrzymać wszelkie spadki na giełdzie. Oto kroki, które podjąłem w ciągu swojego życia, aby upewnić się, że będę miał mnóstwo pieniędzy, gdy pocałuję świat pracy na pożegnanie.

    Po pierwsze, sumiennie zaoszczędziłem tyle, ile mogłem w ciągu moich lat pracy i zainwestowałem te pieniądze w akcje, które na moich oczach urosły do ​​znaczących aktywów. Nie było to jednak łatwe. Starałem się pozostać zainwestowanym zarówno przez bańkę technologiczną, jak i przez Wielką Recesję, ale przy kilku okazjach strach mnie pokonał i niestety sprzedałem niektóre pozycje, takie jak Tesla i Microsoft , które urosły do ​​świetności. Ale na szczęście nie sprzedałem wszystkiego podczas tych panik, a te inwestycje urosły i stworzyły podstawę mojego portfela emerytalnego.

    Po drugie, ponieważ myślę o emeryturze, zrównoważyłem mój portfel do bardziej konserwatywnej alokacji – na wzór 40% inwestycji o stałym dochodzie, 50% akcji i 10% gotówki. Dodałem również płatników dywidend, co zapewni mi przychód, nawet jeśli rynki się wycofają, a moje akcje spadną.

    I na koniec przygotowałem plan finansowy na emeryturę, który daje mi odwagę, by pozostać silnym podczas spadków na rynku. Najpierw oszacowałem swoje przyszłe wydatki. Następnie przejrzałem scenariusze emerytalne za pomocą kalkulatora emerytalnego, ale spotkałem się także z kilkoma doradcami finansowymi. (Jeśli pracujesz w dużym biurze maklerskim, takim jak Fidelity lub Schwab, mają oni wewnętrznych doradców, którzy zrobią to za darmo).

    Zapoznałam się z różnymi strategiami zabezpieczenia społecznego, które były dostępne dla mnie i mojego męża, i wybrałam tę, która najlepiej sprawdzała się w przypadku naszej średniej długości życia (długiego). Dzięki temu wiem, jakiego dochodu będę potrzebować na emeryturze i skąd będzie pochodził.

    Ponieważ odrobiłem pracę domową, żyję z pewnością siebie, wiedząc, że mój portfel emerytalny może przetrwać kryzys na rynku. Częściowo polegało to na upewnieniu się, że mam pod ręką wystarczającą ilość gotówki na trzy do pięciu lat utrzymania, więc jeśli rynek się zatankuje, nie muszę sprzedawać aktywów, aby pokryć miesięczne wydatki.

    Nie boję się korekty rynkowej. Nie pytaj mnie jednak, co bym zrobił, gdybym wpadł na topniejącą czapę lodową lub wpadł do leja. Chociaż wciąż mogę się bać niedźwiedzi, nie boję się bessy.

We use cookies to provide you with the best possible experience. By continuing, we will assume that you agree to our cookie policy