500 plus na pierwsze milusiński - Raport cenEA

500 dodatkowo na pierwsze dziecko wesprze przede wszystkim klasę średnią i bogate rodziny

Centrum Analiz Ekonomicznych (cenEA) wydaje arcyciekawy raport o wpływie polityki gospodarczej Zjednoczonej Prawicy na kieszenie Polaków. Podług wyliczeń ekonomistów rozszerzenie pięćset plus na każde milusiński będzie wspierało przede wszystkim rodziny o wyższych przychodach i klasę średnią. Natomiast to oznacza, że nie zaakceptować będzie miało raczej oddziaływania na dzietność, czy powiększenie poziomu ubóstwa.

"Ponad trzy lata rządów koalicji Zjednoczonej Prawicy przyniosły niektóre z najbardziej zauważalnych przemian w strukturze systemu podatkowo-świadczeniowego w Polsce po roku kalendarzowego 1989" - piszą ekonomiści cenEA w raporcie "Pakiet podatkowo-świadczeniowych rozwiązań rządu Zjednoczonej Prawicy". Przyjrzeli się oni wszystkim najważniejszym zmianom tejże kadencji Sejmu, które wpłynęły na nasze kieszenie. Wśród wielu ciekawych wniosków, jeden szczególnie zasługuje dzięki uwagę - to rezultat rozszerzenia 500 plus na każde dziecko.

500 plus na pierwsze maluch - Raport cenEA

Jak zauważają autorzy raportu, wprowadzenie świadczenia 500 plus w tej pierwotnej formie, czyli ograniczonego kryterium dochodowym na na wstępie dziecko spowodowało, że pełne wydatki na wsparcie inwestycyjne dla rodzin z maluchami wzrosły z 1, jedenastu proc. PKB w 2015 r. do 3, 1 proc. PKB w 2017 r.

"To spowodowało awans Polski w rankingu krajów Unii Europejskiej co do wielkości finansowego wsparcia gwoli rodzin z dziećmi z 19. miejsca w 2015 r. do czołówki krajów oferujących najwyższe wsparcie, takich jak Dania (3, 5 proc. ), Luksemburg (3, 4 proc. ) i Rfn (3, 2 proc. ). Po rozszerzeniu uprawnień do świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko bez względu w dochód rodziny od czerwca 2019 r., przewidywany wydaje się wzrost wydatków w ramach finansowego wsparcia rodzin do odwiedzenia 4 proc. PKB, co uplasuje Polskę na 1-wszą. miejscu wśród europejskich państwa pod względem wydatków w politykę prorodzinną" - czytamy.

Ekonomiści szczególną atencję zwracają na nową "piątkę Kaczyńskiego", w tym pięć stów plus na każde milusiński. Jak wyliczają, zmiana ów kosztować będzie budżet ciebie 18, 3 mld zł rocznie, a korzyści z rozszerzenia tego świadczenia w dużej mierze odniosą osoby prywatne o wysokich dochodach.

"Spośród najbogatszych 20 proc. polskich gospodarstw domowych dzinki z dziećmi zyskają w tej reformie 5, 4 mld zł rocznie, innymi słowy 30 proc. całkowitych nakładów pieniężnych rozszerzenia świadczenia 500+, a te spośród najbiedniejszych dwadzieścia proc. - jedynie 0, 8 mld zł, co stanowi 4 proc. całkowitych kosztów tego rozszerzenia" a mianowicie przekonują.

To odwrotne proporcje do obecnych danych. Dzisiaj na 500 plus z budżetu naszego was wydajemy ok. 22 mld zł. Rocznie z tego 3, 5 mld zł (16 proc. ) wypłacane jest najbogatszym 20 proc. rodzin w kraju, zaś 4, 9 mld zł (22 proc. ) rodzinom będących własnością najbiedniejszych 20 proc. domach.

Według nich zatem tak, jak zapoczątkowanie świadczenia wychowawczego 500 oraz, pomimo szeregu zastrzeżeń jak do szczegółów jego funkcjonowania, można było uzasadnić z punktu widzenia ograniczenia ubóstwa i nierówności, jego proponowane rozszerzenie, przy bardzo wielkich kosztach dla sektora finansów publicznych, będzie posiadało minimalny wpływ na zyski najuboższych rodzin z dziećmi.

"Z tej racji, że na reformie zalety odniosą głównie rodziny na temat średnich i wysokich dochodach, trudno również oczekiwać efektu upowszechnienia świadczenia 500 dodatkowo na wzrost poziomu dzietności na terytorium polski. Uzasadnienie upowszechnienia świadczenia 500+ na pierwsze maluch pozostaje zatem zagadką, choć jednocześnie wzrost wydatków ciebie na wsparcie rodzin wraz z dziećmi w ramach świadczenia 500 plus do ponad 40 mld zł na rok otwiera szerokie możliwości dla potencjalnego dostosowania struktury finansowego wsparcia rodzin w Naszym narodzie w taki sposób, żeby pomoc dla rodzin wraz z dziećmi efektywnie ograniczała ubóstwo, wspierała rodziców w utrzymaniu aktywności na rynku roboty i w rezultacie przekładała się na długotrwały wzrost dzietności" - tłumaczą eksperci Centrum Analiz Ekonomicznych.

Fed pozostawia stopy procentowe w niezmienonym poziomie